MAREK HŁASKO

(1934-69)

prozaik


Spis treści

 

MAREK HŁASKO:

1) “Jeśli powiedziałbym im [intelektualistom na Zachodzie] , że największym marzeniem robotnika jest upić się na dwie godziny, by zapomnieć, zapomnieć się zupełnie - nie uwierzyliby. A jednak to prawda. Nieszczęściem człowieka żyjącego w kraju totalitarnym jest nie opuszczające go uczucie groteski i śmieszności samego siebie… zredukowanie marzeń… zredukowanie pragnień… niemożliwość reagowania na świństwa widziane każdego dnia, na każdym kroku…”

2) “wielka miłość zdarza się w życiu tylko raz, wszystko, co następuje potem, jest tylko szukaniem tej utraconej miłości”

3) “Największym nieszczęściem totalitaryzmu jest to, że zabija wyobraźnię.”


Ósmy dzień tygodnia

 

1) "- Agnieszka. - Co, kochanie? - Gdybym nie miał ciebie, nie chciałoby mi się żyć. Ty jesteś teraz jedyną rzeczą, w którą wierzę naprawdę. Ty, nic więcej. Mam chyba prawo tak myśleć. Gdybym nie miał ciebie, zrobiłbym wszystko, aby się zgnoić do końca, tak, żeby już nigdy nie kochać, nigdy nie wierzyć i nigdy nie cierpieć. Bez ciebie ta strona krat nie ma dla mnie sensu, tak samo jak i tamta. Rozumiesz? - Tak. Ale nie mów już o tym. Myśl o jutrze. - Dobrze. - Przyrzeknij mi. Przyrzeknij mi, że będziesz myślał tylko o jutrze, że nie wspomnisz nawet o tamtym wszystkim. Dobrze? - Tak."

2) "- Chcesz się skończyć, Grzegorz? - Możesz to nazwać, jak chcesz. Nazwa jest w tym wypadku obojętna. Żadna metafora nie zagra. Nie chcę już więcej kochać, cierpieć, czekać ani wierzyć w rzeczy, których nie potwierdza życie."

Powrót do początku

Sowa, córka piekarza

 

1) "Dano ci życie, które jest tylko opowieścią; ale to już twoja sprawa, jak ty ją opowiesz i czy umrzesz pełen dni."

2) "- Nie czuj żalu do nikogo, kiedy będziesz zdychać - (…) -Ani do tego miejsca, które zostawisz za sobą. To miejsce nie jest warte ani jednej minuty żalu. I jeśli będziesz mógł, to nie zostawiaj za sobą nawet pustego miejsca, gdyż puste miejsce może coś oznaczać, a ty i ja nie oznaczamy niczego."

3) "Po zakończeniu wojny Wuj Józef zapętał się gdzieś i nie było go dwa lata. Wreszcie odnalazł się i otworzył kancelarię adwokacką we Wrocławiu. Powodziło mu się nieźle aż do dnia, w którym musiał z urzędu bronić jakiegoś bandziora, który w ubikacji kolejowej na ścianie wykaligrafował kwiat swoich myśli: JA PIERDOLĘ ARMIĘ CZERWONĄ. Inni, podglądający go Polacy, zawiadomili policję, która wykazała zainteresowanie stroną polityczną jego grafiki. Na sprawie sądowej wuj Józef zjawił się w świetnym humorze, rozsiewając wokół siebie wykwintną woń spirytualiów i okryty czarną togą wyglądał jak doża wenecki. Jak powiedziałem, nie mnie chodzić jego stroną ulicy. Zaczął prokurator po wstępnym badaniu światków. Był to jednak idiota, który skończył specjalny, skrócony kurs dla oskarżycieli i formułowanie własnych myśli przychodziło mu z trudem. - Oskarżam oskarżonego o to, że oskarżony pie… pie… - zająknął się i potoczywszy przerażonym wzrokiem po sali powiedział: - Oskarżam tego człowieka o uprawianie nierządu z Armią Radziecką. Ludzie na sali poczęli się śmiać i sędziemu z trudem udało się opanować sytuację. Oskarżony siedział nieruchomo i obojętnie oglądał swoje czarne pazury. Był spokojny: wiedział, iż tak czy inaczej dostanie swoje pięć lat i nic nie może go uratować. Wreszcie powstał Wuj Józef i zaczął od kreślenia świetlanej sylwetki oskarżonego (...) i kiedy po długim i dramatycznym przemówieniu doszedł do lat młodzieńczych oskarżonego, tragicznym gestem wskazał na ławę, na której siedział nieszczęśnik, i zawołał: - A kiedy w roku dwudziestym hordy bolszewickie runęły na Polskę, on pierwszy stanął w potrzebie… Chciał mówić dalej, lecz aplikant uwiesił się u jego ramienia i Wuj Józef usiadł. Rodzina oskarżonego płakała rozdzierająco; sam oskarżony jak i poprzednio siedział bez ruchu, poświęcając uwagę swym czarnym szponom. Sędzia musiał uciec się do pomocy woźnego, aby uciszyć wrzawę; w międzyczasie zadzwoniono już po policję, której przybył nowy delikwent. Sprawę jednak postanowiono doprowadzić do końca; tak więc powstał sam oskarżony i odwróciwszy się w tył, patrzył przez długą chwilę na pustą ścianę; wtedy w naszych sądach nie było już krzyży. - Gdyby tu był krzyż - rzekł oskarżony po długiej chwili, wskazując wspaniałym gestem pustą ścianę poza sobą - to bym wyłączył. A tak, pierdolę wszystkich. Wysoki Sąd, pana prokuratora, pana sędziego… Wuj Józef począł mu dawać rozpaczliwe znaki, chcąc jeszcze coś niecoś uratować. Oskarżony skłonił się głęboko w jego stronę i wskazał na Wuja Józefa tym samym gestem, który wykonał był Wuj, mówiąc o hordach bolszewickich. - I pana mecenasa także - dodał w sensie wyjaśnienia. Tą oto rzeczy koleją Wuj Józef powędrował do więzienia razem ze swoim klientem."

Powrót do początku

Umarli są wśród nas

 

1) "Czy pani wie co to jest ludzkość? Ludzkość jest to parada nikczemnych karzełków. Czy pani wie, co jest największym paradoksem we wszechświecie? Człowiek. Czy pani wie, co to jest - Polska? Jest to kraj, w którym zawsze klęka się przed pałką policjanta, lecz nigdy przed geniuszem.(…) Człowiek przyzna się do wszystkiego, lecz nigdy do samego siebie. Czy pani podziela moje zdanie, Spermensito? Czy pani wie, czysta dzieweczko, ze istnieje na świecie taki kraj, w którym każdy z jego mieszkańców uważa się za zmarnowanego człowieka? Czy pani wie - o pieśni słodyczy! - że jest pod niebem taki kraj, w którym każdy kretyn mający ptasi móżdżek i zbyt słabe ręce do pchania taczek… - w którym każdy łajdak, zanim zdążył innym podstawić nogę i sam wpaść pyskiem w błoto - uważa się za człowieka skrzywdzonego przez historię? Czy pani wie, że jest taki kraj, w którym, gdy złodziej staje przed sądem i skazują go, on z braku argumentów krzyczy: "Jestem Polakiem" - Czy pani wie, że jest taki kraj, który powinien mieć w herbie - zamiast orła - rozwścieczonego indyka z tubą wazeliny w szponach, na tle dwu nahajek z bielonego klozetu z serduszkiem? Kraj, w którym słowo "polityka" od wieków równoznaczne jest ze słowem "oszustwo"?"

2) "W Polsce - Mikołaju, nikt nie przegrywa: w Polsce albo się komuś noga krzywi, albo inni swoją podstawiają, albo - w ostatnim przypadku - to najświętsze słowo Polaków: "pech", tym słowem załatwia się u nas zarówno katastrofy osobiste, jak i narodowe."

3) "Niech nie ośmielą się wydawać sądów o wódce ci, którym nie jest ona potrzebna. Jeśli ludzkość osiągnęła dotychczas cokolwiek trwałego w sensie ducha, to właśnie alkohol."

4) "Patrzyłem na zburzone miasta i - proszę mi wierzyć - w jakiś sposób czułem się odpowiedzialny za tę wojnę, której sensu i celu nie byłem w stanie pojąć: żołnierzowi każe się walczyć i ginąć, reszta nie należy do niego. Wszystko, co może osiągnąć żołnierz na wojnie, w najlepszym przypadku, to udział w jakimś mglistym zwycięstwie, które - zaręczam panu - po tym wszystkim co musi przeżyć i przecierpieć - nie ma dla niego żadnego sensu. Można odnieść jakieś zwycięstwo w życiu, lecz nigdy na wojnie, na wojnie przegrywa się wszystko, czym żyło się dotychczas; można najwyżej ocalić ciało, gdyż na wojnie - przegrywają wszyscy. Sama wojna jest poza życiem, tam najświętsze słowa brzmią pusto. (…) …widok tych martwych drzew targnął mną silniej niż widok zabitych ludzi…Tam, między tymi drzewami, po raz pierwszy pocałowała mnie kobieta. Czy wie pan, co czuje człowiek, kiedy zrozumie, że już nigdy nie ujrzy drzewa, pod którym został pierwszy raz pocałowany? (…) Do mojego domu, do mojego życia wtargnęli ludzie, którzy pozostawili gdzieś swoje sady, swoje domy, swoje miłości i - zburzyli mój dom. Ja wtargnąłem do domów innych ludzi i burzyłem je…(…) Jakże to jest - myślałem - że miliony ludzi, którzy kochają swoje domy, swoje dzieci i żony, którzy pragną pracować, a nienawidzą wojny - na rozkaz setki generałów porzucają wszystko i mordują się, niszczą i grabią swoje domy?… Na wojnie o wszystkim decyduje pierwszy strzał: potem zostaje tylko strach i chęć ocalenia siebie. Nie byłem dłużej w swoim domu niż kwadrans - trzeba było iść dalej, znowu zabijać i burzyć - lecz przysiągłem sobie wówczas, że ostatni strzał tej wojny będzie ostatnim dniem mego życia wśród tych wszystkich prawd i haseł… Nie ma takich prawd, panie doktorze, za które musieliby ginąć ludzie wolni, to nie są ludzkie prawdy. (…) Człowiek musi czymś żyć, a dzisiejszy świat zabiera mu wszystko…"

5) "- Motorem życia kobiety jest albo życie seksualne, doktorze, pojmuj - łóżko, lub zimne, psie wyrachowanie, doktorze, pojmij - interesowność. Kobietami "psychicznie skomplikowanymi" nazywamy panie, które łączą w sobie te obydwie cechy - doktorze, pojmij - obydwie… Plugawość duszy kobiecej jest nie do wypowiedzenia. Kobieta jest świętością plugawą…"

6) "Gdzie jesteśmy? - myślał doktor usypiając. - Dokąd uniósł nas czas, życie? Czyż nie najstraszniejsze, najbardziej bolesne - żyć nie będąc pewnym, że się żyje? Czyż mam prawo żyć nie mogąc odpowiedzieć na pytanie: czego pragnę? Czego szukam? Ludzie, którzy tu przyjechali razem ze mną przed dziesięciu laty, czytali książki, uczyli się, dyskutowali, dziś - stali się gromadą tępych zwierząt. Co niszczy ich serca, dusze, umysły? Życie? Życie jest tam gdzie jesteśmy my - to słuszne!… Lecz gdzie jesteśmy?…"

Powrót do początku

Palcie ryż każdego dnia

 

1) “…ja nie ufam niczemu, co ma pizdę i zna wartość pieniądza.”

2) “…ona jest jak morze. I kiedy bywałem czasem w kłopotach, kiedy piłem za dużo albo kiedy robiłem komuś krzywdę, to szedłem potem do niej i byłem z nią i znów czułem się jak ktoś, kto wyszedł z czystej wody. I to tylko było dla mnie ważne…”

3) “- Hej, ty - powiedział ktoś do Murzyna. - Czy byłeś kiedy na balu maskowym?

- Nie - powiedział Murzyn. - Nie mam z tym nic wspólnego i nie wrobicie mnie w to.

- Nie o to chodzi. Jak cię kiedyś zaproszą, to idź. Grosza nie wydasz na kostium. Przewieś sobie kutasa przez ramię i powiedz: “Panie i panowie, ja jestem >Texaco Gas Station<…”.”

4) …latanie jest jak kobieta i jeśli się ją kocha, to wtedy boisz się, że nie jesteś dosyć dobry dla niej i że nie starczy ci życia, aby się nią nacieszyć. Ale to czujesz tylko wtedy, jak naprawdę kochasz, bo nie obchodzi cię przecież, co powie czy pomyśli o tobie dziwka, z którą gdzieś tam śpisz, a rano wychodzisz na palcach, żeby jej nie obudzić i żeby już z nią nie gadać.”

5) “- Nie chodź za mną dłużej, Judy - powiedział. Położył jej rękę na twarzy i czuł, jak puchaty policzek przyciska się do jej dłoni. - Nie będę nigdy z tobą i nic nie mogę na to poradzić. Będziesz się tylko upijać i złościć, ile razy mnie zobaczysz. Chciałbym to powiedzieć inaczej, ale po prostu nie umiem.

- Ale dlaczego? - powiedziała. - Dlaczego tak musi być?

- Nie wiem tego. Może po prostu dla tego, że wszyscy się mylą. Życie ludzkie jest pytaniem, a nie odpowiedzią. I do tego czasu, jeśli się tego nie zrozumie, nie można nic zrobić.

- A co trzeba zrobić, jeśli się to już zrozumie?

- Zastrzelić się.”

 

Powrót do początku

Pozostałe fragmenty

 

“WSYSCY BYLI ODWRÓCENI”:

1) “…z każdej żony można zrobić kurwę. Nawet nie trzeba tego robić, one to już robią same. Kiedy z ich mężami zaczyna dziać się źle.”

2) “Miłość nie jest prostą rzeczą, ale bez niej nie można żyć. Prawie wszystko na świecie da się wytłumaczyć miłością. To największy pomysł wszystkich czasów.”

 

“PIEKNI DWUDZIESTOLETNI”:

1) “Kiedy umiera człowiek wolny, kończy się życie pełne niebezpieczeństw, pełne walki, pełne radości. Ale kiedy umiera nędzarz, kończy się tylko wstyd.”

2) “Z każdej kobiety można zrobić prostytutkę, jeśli się użyje tego rodzaju argumentów jak ukończenie studiów muzycznych czy lekarskich, kupno małego domku poza miastem i rozpoczęcie nowego życia połączonego z odrodzeniem moralnym.”

 

“NASTĘPNY DO RAJU”:

1) “Zamieniliście [komuniści] Polskę w tak wielki obóz koncentracyjny, że nie potrzeba nawet drutów kolczastych i psów, gdyż i tak nie ma gdzie uciec.”

 

“CMENTARZE”:

1) “Świat to gromada zwierząt wałęsających się po gównie.”

 

“PĘTLA”:

1) “- Tylko młodzi ludzie są ciekawi. Człowiek naprawdę poznaje świat do któregoś tam wczesnego roku. Dalsza zabawa to powtarzania cudzych doświadczeń.”

2) “Nie wiem, po co żyję, jeśli nie kocham nikogo…”

 

“NAWRÓCONY W JAFFIE”:

1) “- W kobiecie zawsze zwycięży pragnienie sprawiedliwości. To po prostu dlatego, że one wiedzą więcej o bólu od nas.”

 

“W DZIEŃ ŚMIERCI JEGO”:

1) “Mnie tam nigdy nie żal kurew, bo kurwą nie można zostać, trzeba się nią urodzić i umrzeć, a reszta na ten temat to kiepska literatura.”

2) “- Boisz się żyć z kurwą - powiedziała - bo ci się zdaje, że możesz kiedyś mieć coś lepszego. Ale to nieprawda. Nie będziesz miał innej. Wszystkie są kurwami i wy wszyscy jesteście klientami. To jest miłość. Ale ty nie będziesz klientem. Będziesz alfonsem. A zresztą co ci za różnica.”

3) “…Na tym świecie wszyscy chcą się rżnąć.”

4) “…to piękne uczucie być trochę pijanym i móc myśleć.”

 

“TRUDNA WIOSNA”:

1) “…wszystko jest piękne, nawet na pewno, jeśli się ma te dwadzieścia parę lat. Wtedy są złudzenia i miłość - i wszystko jest do zdobycia, bo właśnie te głupie dwadzieścia lat. A potem przychodzi życie twarde, bezlitosne, obedrze człowieka do naga z tych złudzeń - i wtedy już nic nie zostaje z tych dwudziestu lat i z tej wiosny, i z tej miłości… Z początku człowiek cierpi, szuka jeszcze swoich złudzeń, potem przestaje cierpieć, tyje, sam sobie pluje w mordę, śmieje się z tego, co było w nim kiedyś najlepsze. Śmieje się, śpiewa głupie piosenki i boi się przyznać, że sam miał kiedyś dwadzieścia lat i wiosnę. A potem już nie ma żadnych marzeń, to już niepotrzebne, tylko tak - z dnia na dzień.”

2) “…po co człowiek w ogóle żyje, jeśli nie ma żadnych pragnień? (…) Nie warto żyć bez dobrych marzeń…”

3) “Cóż warte jest życie bez miłości? Bez silnej, gorącej miłości do kobiety…Nic nie jest warte takie życie! (…) …czy może być większa sprawa niż miłość w ludzkim życiu? (…) Miłość zawsze będzie najpiękniejszą rzeczą w ludzkim życiu.”

 

“STACJA”:

1) “Kiedy ma się dwadzieścia lat, to klęska jest jeszcze przygodą. Ale w dziesięć lat później wygląda ona jak stara prostytutka i jest tak samo nie do zniesienia, jak jej zapach i jej obecność.”

 

“ROBOTNICY”:

1) “…najbardziej kochamy tych ludzi, te sprawy i te rzeczy, od których bieg życia każe nam odchodzić - nieraz na zawsze.”

 

“LIST”:

1) “Czy pani wie, co to jest nie przynieść człowiekowi nadziei? To gorzej niż go oślepić i zabić. Ja wiem, że on czeka na tę nadzieję, i to ode mnie. Ja nie mogę z nim rozmawiać; ja czuję, że sam nie powinienem żyć. Cóż jest warte własne życie, jeśli się innym nie przynosi nadziei?”

Powrót do początku

Strona poświęcona Markowi Hłasce